Do terminu porodu całe 10 dni. To niesłychane, że pomimo skracającej się i miękkiej szyjki macicy, która teoretycznie może puścić w każdym momencie, nadal jestem w dwupaku. A może by tak... coś przyspieszyć?
Nie ukrywam, że ostatnimi czasy tematem, jaki mnie najbardziej pochłania są dzieci i macierzyństwo. W związku z tym notorycznie robię przegląd blogów parentingowych, mniej lub bardziej dobrych i siorbię sobie wiedzę. Jednak to, co ostatnio pojawia się na większości kont internetowych matek, przyprawia mnie o nerwy!
Każdy kolejny dzień zaczyna robić się wyzwaniem. Jutro rozpoczynamy 37 tydzień i choć termin porodu przewidziany jest na koniec lipca, doktor przygotował mnie na wcześniaka. A jak Ty możesz mi pomóc w ostatnich tygodniach?
Wychowałam się na wsi. Na ulicy, na której znajdowało się dziewięć domów, a zewsząd otaczały nas pola zbóż. Odludzie, cisza i spokój. Takie życie w końcu zaczęło wydawać mi się okrutnie nudne i zaczęłam marzyć o meldunku w mieście. Jak jest teraz?
Od trzech dni śnią mi się porody. Własne. Wczoraj nawet doszło do tego, że w sennej marze Pola była z nami, w domu i trzymałam ją na rękach. Chyba czas na przygotowanie torby i czekanie na odstąpienie wód.
