Godzinami czekałam, chodziłam, obserwowałam ktg i siłą sugestii próbowałam wywołać skurcze. Po niecałym tygodniu szpitalnych obserwacji ruszyło i Polka wreszcie pojawiła się na świecie. Myślałam, że oszaleję ze szczęścia.
Do terminu porodu całe 10 dni. To niesłychane, że pomimo skracającej się i miękkiej szyjki macicy, która teoretycznie może puścić w każdym momencie, nadal jestem w dwupaku. A może by tak... coś przyspieszyć?
Każdy kolejny dzień zaczyna robić się wyzwaniem. Jutro rozpoczynamy 37 tydzień i choć termin porodu przewidziany jest na koniec lipca, doktor przygotował mnie na wcześniaka. A jak Ty możesz mi pomóc w ostatnich tygodniach?
Od trzech dni śnią mi się porody. Własne. Wczoraj nawet doszło do tego, że w sennej marze Pola była z nami, w domu i trzymałam ją na rękach. Chyba czas na przygotowanie torby i czekanie na odstąpienie wód.
Nareszcie przyszło takie ciepło, że nie muszę sapać kilku minut nad zakładaniem skarpetek i wiązaniem sznurówek. Wiosna w pełni, a co za tym idzie: grille, Komunie, spacery i jedzenie na mieście. Tylko ile mi wolno?
Przyjmijmy, że pokoik
mamy już urządzony. Farba schnie, drewniane łóżeczko pachnie, a
wszystko ładnie wietrzy się i czeka na małego lokatora. W naszym
przypadku zostały końcowe niedoróbki, by wszystko było cacy, ale
zostawiam to Tatusiowi. Sama zabieram się za to, co drobniejsze.
Skompletowanie wyprawki dla malucha przez młodą mamę nie jest zadaniem łatwym. Ulotki, aplikacje, wpisy i porady internetowe innych mam podają całe listy rzeczy, które należy kupić. Jak wybrać to, co najistotniejsze? Głowa mała!
Czas biegnie niesłychanie. Mija mi kolejny tydzień z Bobo w brzuchu, ciało mi się zmienia, ale po świętach wracamy do codzienności sprzed. Co jeszcze u mnie?
Jestem na etapie, w którym gadanie do siebie wcale nie oznacza, że nikt mnie nie słyszy. Właściwie powinnam kontrolować przekleństwa i najlepiej, by z ust płynął lukrowy potok słodkich słów. Bo w brzuchu mam szpiega.
Kilogramy na dodatnim. Ubrania jakby mniejsze. Wchodzenie po schodach wywołujące zadyszkę. A Tobie podoba się brzuch.
Choć wiosny jeszcze nie widać w pełni, to już już wszędzie trąbi się, że jej kalendarzowy czas nastał i kropka. Sayonara, zimo! Facebook i Intagram zalały zdjęcia dłoni z narysowaną prostą linią, ale czy o wiosnę tutaj chodzi?
Przez długi okres czasu wydawało mi się, że tkwi we mnie dusza samotnika. Za panny byłam wszędzie, imprezowałam, jednocześnie będąc przekonaną, że najbardziej lubię być sama z sobą. Uświadamiam sobie właśnie, jak bardzo się myliłam!
Połowa tygodnia za mną, a ja nadal nie mam kolejnego posta. Do dziś. Dam Wam znać co u mnie, a że jestem na półmetku ciąży i w dodatku mam dużo czasu na rozkminy, nadaję że...
Rozciągnięty dres, koc, skarpety naciągnięte pod kolana. Oko bez kreski, cera jak po imprezie, a w rękach paczka chipsów. Oto ona. Matka Polka.
Na pewno już niejeden odrzucił wspomnienia tegorocznego Sylwestra do lamusa, ja jednak wracam. Dlatego, że był to taki Sylwek, jakiego w życiu nie miałam!
Lubię dzieci. Naprawdę lubię. I to nie dlatego, że jestem nauczycielką i moja praca opiera się na zabawie z najmłodszymi pociechami, przez co mam miękkie serce. Dzieci są fajne, a niedługo będę miała swoje własne!




