Lubię dzieci. Naprawdę lubię. I to nie dlatego, że jestem nauczycielką i moja praca opiera się na zabawie z najmłodszymi pociechami, przez co mam miękkie serce. Dzieci są fajne, a niedługo będę miała swoje własne!
Przypomina mi się scena z "Króla Lwa", kiedy to hieny pogoniły stado antylop, po to, by zbiegając ze wzgórza zabiły Mufasę. Biegły przed siebie, nie wiadomo po co, taranowały siebie i wszystko wokół. Szał Black Friday nie był dla mnie niczym innym.
Jesteśmy dziś zagonieni. Fakt. Gonimy za marzeniami, za światem, za informacją... Czasem gonimy za innymi ludźmi i przy okazji gubimy gdzieś siebie. Czas gdzieś ucieka, a nam ciągle mało. Warto?
Ludzi na świecie jest dużo. Podobno za dużo. Choć niektórzy twierdzą, że gdyby zebrać wszystkich, to zmieścilibyśmy się na jednym kontynencie - Australii. Co więcej, każdy miałby dla siebie działkę ok.1 ha. Oczywiście, pod warunkiem: musielibyśmy się dogadać i tolerować...
Powiem otwarcie: pamięć mam marną. Dzienniki nie służyły mi w sposób iście psychologiczny - by poczuć oczyszczenie, katharsis itp. Nie! Zapisywałam co mogłam po to, by za dziesięć lat wziąć je do ręki i przypomnieć sobie np. smak tortu z Komunii.






