Durna zabawa psująca głowę.

By Żaneta Garczyńska - 13:20

Ludzi na świecie jest dużo. Podobno za dużo. Choć niektórzy twierdzą, że gdyby zebrać wszystkich, to zmieścilibyśmy się na jednym kontynencie - Australii. Co więcej, każdy miałby dla siebie działkę ok.1 ha. Oczywiście, pod warunkiem: musielibyśmy się dogadać i tolerować...


Opowiem Wam małą anegdotkę z życia szkoły.

Podsłuchałam dzisiaj rozmowę (nieładnie!) z korytarza.

- Nie wchodzę więcej do sekretariatu!
- Dlaczego?
- Bo tam jest zaraza Huberta (imię zmienione).
- Co?
- No bo on tam siedział i ja tam nie wchodzę, bo jest ZARAZA!

Trochę nie chce się komentować. Ale muszę!

SZKOLNA ZARAZA

To okrutne, ale pamiętam sama sytuacje, kiedy w mojej klasie również funkcjonowało miano "szkolnej zarazy". Był taki chłopak i taka dziewczyna, do których czuło się totalną antypatię tylko za to, że są. Ona była biedna i nieśmiała, on biedny i brzydki. Idealni kandydaci do upokarzania i drwin.

Cała zabawa przypominała zwykłego berka, tylko krzyczało się "zaraza tego i tego!" i ten dotknięty, "zarażony" gonił. Słabe, ale to nas bawiło.

Dzieci nie są miłe i kochane. Nie oszukujmy się - w traktowaniu innych jeśli mogą wybrać złą drogę, zazwyczaj ją wybierają. Ten cały "zakazany owoc" kusi bardziej niż dorosłych, którzy mają jakoś ukształtowaną już silną wolę. Można ściągać - ściągają. Zamiast porozmawiać - lepiej dać komuś w nos. Pośmiać się z kogoś i poprzezywać? Jak najbardziej! Najlepsza koleżanka może stać się największym wrogiem w jeden dzień. I wiele wiele innych, podobnych sytuacji...

Dzieci są okrutne, choć to tylko złudzenie.
Właściwie są prawdziwe, nie kryją emocji. Nie rozumieją wszystkich uczuć, ale je odczuwają i na nie reagują. Z tego wynika ich zachowanie od słodkiego po wredne i złośliwe.

Istnieje jednak ciekawe zjawisko: jeśli porozmawiasz z dzieckiem o tym, co zrobiło, to zapewne okaże się zupełnie świadome swego postępku i reguł rządzących światem.

- Wiesz, że jak uderzysz Piotrusia, to go skrzywdzisz?
- Tak, wiem.
- Wiesz, co czuje Piotruś?
- Jest smutny.
- Dlaczego?
- Bo go boli...

JESTEŚMY RÓŻNI. OD ZAWSZE.

Dzieci to wiedzą. I rozumieją.
Jednak w miarę dorastania ta wiedza gdzieś się chowa. Już się tak tego nie czuje.
Wiemy, ale i tak robimy źle.

Żyjemy na świecie, który w dużym mierze jest opanowany przez ludzi. Jesteśmy dla siebie mili albo wrodzy. Kochamy się lub nienawidzimy. Chcemy ze sobą bywać albo wyprowadzamy się na zupełne odludzie.

Głupie dziecinne zabawy w "zarazę" sprawiają, że oceniamy się niesprawiedliwie i jeśli komuś podoba się taka zabawa, to pielęgnuje ją całe swoje życie. Śmieje się z innych, wytyka im błędy, które sam popełnia. Traktuje innych źle, bo uważa się za lepszego.

Tworzą się stereotypy.

Murzyn jest głupi, bo czarny. Hindus śmierdzi i jest brudny. Angole są zadufani w sobie, a gówno wiedzą. Szwaby to świnie, a Ruskie to wieśniaki. I tak dalej, dalej...
Sąsiad jest głupi, bo nie mówi pierwszy "dzień dobry". Ta bieda na drugim piętrze to jakaś patologia, bo dzieciaki chodzą jak obdartusy. Pewnie kradną.
Tamci bogaci, zadzierają nosa i pewnie się dorobili z krętactwa... Itp.

Pozytywka się nakręca. Psujemy sobie głowy myślami, które nie mają realnego potwierdzenia. Wmawiamy sobie coś, tworzymy jakąś haniebną sferę komfortu i nie wkładamy wysiłku w poznanie prawdy, jaką jest ta druga osoba.

Dziecinnie udajemy, że wierzymy w Boga, chodzimy do kościółka i modlimy się co wieczór, a tak naprawdę traktujemy siebie i innych tak, że sam diabeł by się zawstydził.

Byłoby fajnie, jakbyśmy wyrzucili to z głowy.

WYRZUĆ ŚMIECI

Nie znasz czegoś - nie oceniaj.
Znasz coś i wiesz, że Ci przeszkadza - odpuść. Zmień to lub zacznij tolerować.
Nastaw się pozytywnie. Nie krzywdź.

Ubierz się w uśmiech i pędź do przodu.
Szanuj innych, bo inni Ciebie też traktują i znoszą w swoim życiu. Lepiej lub gorzej.

Żyjemy obok siebie, więc zróbmy to dobrze.



Dobroci!

  • Share:

Podobne posty

10 komentarze