O matkach, szyjce i jedzeniu z auta.

Nareszcie przyszło takie ciepło, że nie muszę sapać kilku minut nad zakładaniem skarpetek i wiązaniem sznurówek. Wiosna w pełni, a co za tym idzie: grille, Komunie, spacery i jedzenie na mieście. Tylko ile mi wolno?




WEEKEND POPĘDZA KOLEJNY WEEKEND

Nie mogę narzekać na brak zajęć. Maj jeszcze nie dobiegł końca, a my z Polą mamy za sobą majówkę tu i tam, wieczór panieński, Komunię, Dzień Matki, a dziś jeszcze zlot Food Trucków w Kaliszu towarzyszący Festiwalowi Kuchni i Podróży.


To co na wieczorze panieńskim, to tam zostaje. W głowach Pań i tego się trzymajmy. Nie, nie było Kac Kalisz, a w każdym razie nie z moim udziałem ;-)

A teraz łapka w górę kto lubi chodzić na komunijne posiadówy? 
Kościół kościołem, oczywiście nie dopchaliśmy się, by wejść do środka. Brzuch znów niewidoczny. Chrześnica Artura radosna, uśmiechnięta, w końcu to jej pierwsze tak ważne święto. Zdobycie pewnego poziomu, religijne rozpoczęcie nowego etapu. 
Później tradycji musiało stać się zadość. Rosół, ciasto, przekąski, smaczki, kolacja. 
Człowiek ledwo je, nie chce mu się już nic od tego siedzenia i wciskania w siebie. Wszyscy ładnie ubrani, trochę spacerują, trochę rozmawiają. Coś się jednak zmienia: restauracje wynajmują animatorów, chociaż dzieci mają się czym zająć. Ciekawe, co wymyślą za 10 lat. Tańce?

Przyznaję. W weekendy bardzo chce mi się odpoczywać. Tylko i wyłącznie.
Sobota wcale nie jest dla mnie od jakiegoś czasu dniem wycierania kurzy i sprzątania toalety. W niedzielę nie chce mi się gotować prawdziwych niedzielnych obiadów złożonych z dwóch dań. 
Apropos!
Były szef mojego Męża bardzo lubił suche dowcipy, w dużej mierze śmieszące tylko jego. Kiedyś Artur uraczył mnie jednym z nich:
- Dlaczego kobiety mają stopy krótsze od mężczyzn?
- Żeby bliżej stało im się przy zlewie.

Ha. Ha. Ha.
Przypomniało mi się to przy okazji sprzątania, bo mój ciągle rosnący brzuchol zaczyna przeszkadzać. Zmywanie? Gotowanie? Jeśli trzeba. Ostatnio częściej niż z kuchenki korzystamy z grilla. A dziś z przyjemnością wybraliśmy się na zlot Food Trucków. Spróbowaliśmy tego i owego, po długich dumkach, na co faktycznie mam ochotę ;-) Jak zwykle nie miałam problemu z deserem, trochę czasu zajęło nam wybieranie pomiędzy burgerami. Obiad odhaczony.





My się objadamy, a dziewczyny pod sceną ćwiczą i wylewają siódme poty zachęcając do sportu :-D

Miasto ożywa w takie dni. Ludzie nie chcą siedzieć w domach.
Skorzystaliśmy i my, i  nawet byliśmy na spacerze w Parku Miejskim.
Jednak niedługo i niedaleko, bo...

SPRAWA SZYJKI NA PIERWSZY PLAN

Staram się, by wszystkie moje wyjścia były maksymalnie jak najmniej wymagające. Muszę.

32 tydzień ciąży już skończony, do przyjścia Polki na świat zostały wedle wyliczeń 54 dni. Już teraz rozumiem, dlaczego w drugim trymestrze słyszałam głosy, że to najlepszy czas, gdy przyszła mama nabiera sił i ma energię na uatrakcyjnianie sobie każdego dnia. By z tego wtedy korzystać.


Teraz robi się pod górkę. 
Od tygodnia męczą mnie skurcze łydek, stóp i palców. Budzę się w nocy i staram się nie płakać, kiedy napięcie nie chce puścić. Zmuszam się do picia soku pomidorowego, by dodać sobie na otuchę potasu i zwiększyłam trochę dawkę magnezu. 
Do tego dochodzą zgagi po dosłownie wszystkim i pęcherz, który świetnie się w nocy bawi, gdy chodzę co godzinę do łazienki. Nie myślę już o dodatkowym ciężarze i szybszym biciu serca, zadyszkach. W końcu ma ono do przepompowania dodatkową krew dla Małej.

Na szczęście wyprawka prawie gotowa

Na szczęście istnieje Internet i nie muszę biegać po sklepach.

Na szczęście Mąż już w domu, więc mam na kogo liczyć. 

Niebawem zaczynam pakowanie do szpitala, kończymy pokoik. Nie bez powodu.
W maju udało mi się zmienić lekarza. Czułam coś podskórnie, gdzieś w głowie paliło się dziwne światełko.
Miałam rację, szyjka macicy zaczyna się skracać. 
Oznacza to, że nie wszystko gra tak, jak powinno. Jest to normalne zjawisko, tyle że... bliżej porodu. Szyjka podtrzymująca macicę robi się miękka, zaczyna się skracać, by nie przeszkadzać dziecku w wyjściu na świat.
Biorąc pod uwagę ilość dni, jaka dzieli mnie od przewidywanego terminu, moja szyjka postradała zmysły. Przez nią muszę zmienić tryb życia. Nie jest łatwo, biorąc pod uwagę piękną pogodę i rozpoczęty czas spotkań, imprez i aktywnego życia towarzyskiego. Powiem prawdę: nosi mnie na taką pogodę. A diagnozę mam jedną: oszczędzać się i odpoczywać. Według niektórych powinnam leżeć i wstawać tylko siusiu.

O trybie życia przy skracającej się szyjce w świetny sposób pisze MamaGinekolog na swoim blogu. W normalny, niezawiły sposób wyjaśnia kobietom wiele ginekologicznych aspektów. Ja doczytałam co robić ze sobą teraz o, tutaj! (klik!).

Mój oszczędny tryb życia: zmieniam tok myślenia, zakładam koronę i zasiadam na wyimaginowanym tronie. Nie zmuszam się do sprzątania, skoro sił brak. Na zakupy tylko z Arturem, gotować lubię i od czasu do czasu robię danie na kilka dni. Smyczy psa już nie tykam, spacery nabierają mniejszych dystansów. Wychodzę ze spotkań z bliskimi wcześniej, kiedy już czuję napięcie, tak jak podpowiada mi ciało. 

Pilnuję szyjki i cicho proszę Polę, by jeszcze się nie pośpieszyła zanadto. By jeszcze dała sobie urosnąć.

PRZYGOTOWANIE DO ROLI

Za nami Dzień Matki. Udało Wam się z nimi zobaczyć? Usłyszeć ich głos?

Z moją Mamą i siostrami wypiłyśmy herbatę. Wycałowałyśmy się, porozmawiałyśmy. 
Mamę ma się tylko jedną. Na bycie Mamą przez duże M trzeba sobie zasłużyć. Na bycie po prostu rodzicielką wystarczy urodzić. Dzieci wiele wybaczają, dzieci wiele widzą i jeszcze więcej zostaje w ich pamięci, we wspomnieniach.

Mamy się docenia często po czasie, czasami wtedy, gdy jest już za późno.
Patrzę na moją Mamę i zastanawiam się, jaka będę ja? 
Jak odnajdę się w tej roli?
Czy uda mi się stworzyć dla Poli dobre wspomnienia?

Kolejny Dzień Matki będzie niezwykły. Zupełnie inny.
Biję się z myślami, że już chciałabym ją mieć w swoich ramionach. 
Odsuwam swoje pragnienie przytulenia jej i pozwalam Polce przygotować się na przyjście. Zaczynam czuć już, co to odpowiedzialność za drugiego człowieka. Za jego życie. Zaczyna docierać, jak wiele ode mnie zależy. Czuję, że nie tylko Pola dojrzewa. 

Wtóruję jej w rozwoju, tylko u mnie przebiega to trochę bardziej duchowo.

Czy to nie jest magia życia?

Ciepłości


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!