Wygraj kurs językowy B. Pawlikowskiej!

Wiem wiem, wiosny nadal jakoś nie widać, ale nie zmienia to faktu, że niektórzy już myślą o nadchodzącym lecie. Im dłużej zimno, tym bardziej chce nam się ciepłego. I nie chodzi tu o koc lub herbatę z cytryną. Czy tylko ja marzę o tym, by w końcu pobyczyć się na plaży?

Założę się, że niejedna osoba czytająca ten post wraca teraz myślami do ubiegłych wakacji. Pełnych słońca, dobrej pogody, odpoczynku lub do poznawania nowych zakątków kuli ziemskiej. Druga połowa na pewno teraz wyobraża sobie siebie gdzieś na plaży, szczycie gór, głębiach mórz, czy uliczkach miast, które chcieliby odwiedzić.

Ubiegłego roku ze względu na ślub wakacji nie mieliśmy. Wiadomo, pieniążki pieniążki. Udało nam się za to już po weselu odwiedzić Kraków, Wieliczkę i Ogroniedziec. Taki poślubny weekendowy wypad, bardzo aktywny, ale i pełen psychicznego odpoczynku. Zwiedzaliśmy, jedliśmy, podziwialiśmy. Byliśmy tylko ze sobą, spokojnie spędzając czas i czując, jak schodzą z nas wszelkie codzienne troski i zmartwienia.

Teraz dosłownie marzy nam się powtórka, choćby dwa dni oderwania się od rzeczywistości. Zapowiedziałam Arturowi, że w następnym roku odkładamy pieniądze tylko i wyłącznie na wakacje, a jeśli się uda, to może jeszcze tegorocznej jesieni lub zimy zrobimy sobie właśnie weekendowy odstress. 

Przechodząc do rzeczy!
Chociaż my z Arturem doceniamy piękno Polski i często zwiedzamy różne jej zakamarki, domyślam się, że pewnie większości z Was na myśl o wakacjach przychodzą egzotyczne kraje, palmy i pływanie z delfinami.

Co nam się przyda na takich wakacjach? Dobrze spakowana walizka, świetny nastrój i nie oszukujmy się: znajomość języka innego niż polski. Fakt, coraz częściej zagramanicą słyszymy polskie zwroty (na zdrowie, dzień dobry, k**wa), ale raczej nie pomogą nam one w odnalezieniu się na innej ziemi.
Jeśli umiecie już angielski, bo wszędzie go pełno, niemieckiego uczyliście się przez 15 lat w szkole lub z powołania władacie francuskim, to może czas na... hiszpański?

O CO CHODZI?

Mam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać Kurs Językowy przygotowany przez Beatę Pawlikowską. Nawet jeśli w szkole z językami Ci nie szło, a szyk przestawny zdania w niemieckim nadal jest czarną magią, nic się nie bój. Dasz radę, bez względu na to, czy jesteś słuchowcem, czy wzrokowcem. 



Kurs można czytać lub słuchać - wybór należy do Ciebie. Ważne, byś zabrała się za to konkretnie! :-)
Nie ma w nim żadnej gramatyki, uczysz się przede wszystkim mówienia i rozumienia zwrotów, które kiedyś mogą Ci się przydać.

CO ZROBIĆ, BY WZIĄĆ UDZIAŁ W KONKURSIE?

Zadanie jest banalnie proste: 


lub:
  • wklej ten sam komentarz pod tym postem.
Może będzie to maszynka do golenia, może pies, a może ulubiona poduszka? Wybór znów należy tylko i wyłącznie od Ciebie :-)

CZAS!

Ponieważ wiem, że nam, kobietom, niełatwo zapakować się w jedną walizkę i zrezygnować z niektórych przedmiotów kosztem drugich, macie czas do

10 czerwca 2017!


Caluśki miesiąc na zastanowienie się i działanie! 
Po tym czasie post "powisi" jeszcze trzy dni i zachęcimy do głosowania za pomocą lajków lub przykomentarzowych strzałkach (pod postem na blogu). Do osoby z ich największą ilością szybciutko znajdę kontakt i wyślę kurs. Wyrobimy się przed początkiem lipca, więc czas na naukę jeszcze się znajdzie ;-)

Gotowi? Powodzenia!




Kot już umie, a Ty?

P.S. Będzie bardzo miło, jeśli udostępnicie post, by większe grono ludzików pragnących wakacji miało szansę na wygraną. Każde udostępnienie jest też możliwością zdobycia przez Was lajków ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!