Wakacje rozkręciły się na dobre. Fala upałów sprzyja wszystkim, którzy na urlopach wodnych: nad morzem, jeziorem, stawem. Dzieciaki mają frajdę, nastolatki opalają się ile wlezie, a mi załączyła się dumka z lat gimnazjalnych...
Godzinami czekałam, chodziłam, obserwowałam ktg i siłą sugestii próbowałam wywołać skurcze. Po niecałym tygodniu szpitalnych obserwacji ruszyło i Polka wreszcie pojawiła się na świecie. Myślałam, że oszaleję ze szczęścia.
Do terminu porodu całe 10 dni. To niesłychane, że pomimo skracającej się i miękkiej szyjki macicy, która teoretycznie może puścić w każdym momencie, nadal jestem w dwupaku. A może by tak... coś przyspieszyć?
Nie ukrywam, że ostatnimi czasy tematem, jaki mnie najbardziej pochłania są dzieci i macierzyństwo. W związku z tym notorycznie robię przegląd blogów parentingowych, mniej lub bardziej dobrych i siorbię sobie wiedzę. Jednak to, co ostatnio pojawia się na większości kont internetowych matek, przyprawia mnie o nerwy!
Każdy kolejny dzień zaczyna robić się wyzwaniem. Jutro rozpoczynamy 37 tydzień i choć termin porodu przewidziany jest na koniec lipca, doktor przygotował mnie na wcześniaka. A jak Ty możesz mi pomóc w ostatnich tygodniach?
