Jak obchodzić się z przyszłą Mamą? Cz. II.

Każdy kolejny dzień zaczyna robić się wyzwaniem. Jutro rozpoczynamy 37 tydzień i choć termin porodu przewidziany jest na koniec lipca, doktor przygotował mnie na wcześniaka. A jak Ty możesz mi pomóc w ostatnich tygodniach?


Od wczoraj poleguję i obijam się ile mogę, bo zaczęły się delikatne skurcze przepowiadające. Brzuch napięty, plecy bolą, biodra chyba się poszerzają, bo boli przy chodzeniu. Do tego niebotyczna zgaga, trudności w oddychaniu i przemęczenie wynikające z ciągłego biegania do łazienki. Gdybyśmy mieli wszędzie perskie dywany, to drogę z salonu do łazienki już zupełnie bym wytarła. Poleguję, bo szyjka macicy miękka i trzyma, ale słowa lekarza, że "dobrze by było, gdybym dotrzymała do 38 tygodnia" i że "jeśli nie urodzę w następnych dwóch tygodniach, to możemy jeszcze się zobaczyć", zrobiły swoje.

Torba do szpitala była już spakowana, dzisiaj jednak ją rozpakowałam, bo woła ją pralka. Kocica przechodząca ruję po raz setny w tym roku, raczyła ją osikać, więc czeka nas jeszcze dodatkowe pranie. Później dokupienie kilku kosmetyków, ponowne pakowanie i heja!, gotowa! 
Z mojej strony czuję się dziwny spokój, że zdążymy (jeśli nie, to Mężu, masz trzy dni mojego pobytu w szpitalu, by ogarnąć to, co nie będzie gotowe. Tak. Samemu!). A o czym chciałabym Wam powiedzieć teraz? 

Nie denerwuj mnie!

Po ostatniej wizycie u ginekologa postanowiłam odrzucić stres z mojego umysłu i stać się mistrzem zen, oazą spokoju i najbardziej zrównoważoną psychicznie Przyszłą Matką na tym globie. W związku z tym, miej to na uwadze rozmawiając ze mną.


Uprzedzam, wkurzam się gadaniem o niczym, nie chcę też słyszeć, że coś MUSZĘ albo POWINNAM. Nie chcę widzieć Twojej niezadowolonej miny, gdy mówię lub robię coś nie po Twojej myśli. Wiem, że czasami trudno powstrzymać się od dobrych rad w kwestii wyprawki, wychowania, czy zajmowania się noworodkiem. Jednak weź pod uwagę, że to będzie moje dziecko. Mogę Cię wysłuchać, ale niekoniecznie się do tego odnieść. Poza tym moja Pola jest jeszcze w brzuchu, więc aktualnie myślę o tym, jak wyjdzie, a nie o tym, co zrobię, gdy będzie miała kolkę, czy jak ubiorę ją na spacer. Na te dumki przyjdzie czas.

Nieperfekcyjny wygląd mnie i mieszkania

Mam dni, gdy zrobienie makijażu mnie przytłacza. Wyglądać czasem by się chciało, ale walczyć z kryciem sińców pod oczami - niekoniecznie. Tak, wyglądam jak panda i póki co, mi to nie przeszkadza. 
O komentarzach nt. brzucha pisałam już TUTAJ! (klik). Teraz jedynie dodam, że brzuch w trzecim trymestrze może być olbrzymi i wierz mi - nie musisz mi o tym mówić. Wystarczy mi, że nie widzę swoich stóp, a depilacja bikini i nóg jest teraz najtrudniejszą gimnastyką, jaką kiedykolwiek miałam. Na temat dotykania coś się zmieniło - raczej Ci na to pozwolę (po prostu nie chce mi się asertywnie go bronić i drapać pazurami jak lwica). Tylko błagam - nie oczekuj, że od razu poczujesz ruchy dziecka, jakby na zawołanie. To dziecko wybiera pory wiercenia się, nie ja, ani nie Ty.

Wchodzisz do mojego mieszkania, widok różny. Ubrania Artura walające się po fotelach, psie kłaki na kanapach i podłodze, brudne okna, choć moja kochana siostra jeszcze niedawno przybyła z odsieczą i je umyła... 
Wybacz, na ten czas nie będę Perfekcyjną Panią Domu. Mąż pracuje, ma też swoje obowiązki i choć mi pomaga w domu, to mieszkanie nie będzie wyjęte jak z katalogu Ikei. Zaznaczam - syf i bałagan są i na razie jeszcze będą. Zawsze możemy posiedzieć na zewnątrz.
Przyczyna brudnych okien:
monitoring osiedlowy smagający mokrym nosem po szybie.
O co mogę Cię poprosić?

Bądź dla mnie dobrym człowiekiem. Ćwicz na mnie swoją cierpliwość i wyrozumiałość.
Oprócz bycia pandą z wyglądu, zdobyłam też umiejętność życia jak żółw. Przy mnie możesz zwolnić, przestaniesz biec, zaczniesz spacerować i na pewno przestaniesz się spieszyć. Tak, ja już nie chodzę, ja człapię.
Pamiętaj, że wielu rzeczy nie zrobię, a przesiadywanie na spotkaniach towarzyskich męczy mnie szybciej niż normalnych ludzi. Nie namawiaj mnie na siedzenie do wieczora i codzienne spotkania. Chyba, że chcesz mnie zdenerwować?

W tym czasie mogę wydać Ci się nudna i szara. Mniej się odzywam, więcej dumam, mogę narzucać Ci temat rodzicielstwa, który wcale Cię nie interesuje. Miej dystans, prawdopodobnie to wszystko mi przejdzie. Nabiorę sił i przestanę narzekać, znowu będziemy żartować i śmiać się w głos, tylko poczekaj. Daj mi luz, nie nabawiaj nowych zmartwień, pozwól mi dawać sobie radę przez te ostatnie tygodnie w spokoju. Będę Ci wdzięczna i dalej będziemy się lubić ;-)

Tak właśnie widzę spędzanie dni w oczekiwaniu na poród.

Przewracam się na drugi bok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!