Jak obchodzić się z przyszłą mamą? Cz. I.

Kilogramy na dodatnim. Ubrania jakby mniejsze. Wchodzenie po schodach wywołujące zadyszkę. A Tobie podoba się brzuch.


Źródło: pixabay.com

Drugi trymestr traktowany jest jako "miesiąc(e) miodowy" ciąży. Wraca energia po pierwszych trzech miesiącach wegetacji (rzyganku, mdłościach i ogólnym przemęczeniu, jak u mnie), można zjeść dosłownie wszystko, a kopnięcia w brzuchu potrafią wprowadzać w stan euforii.

I chociaż z zewnątrz widzi się przede wszystkim rosnący brzuch, w nas, ciężarówkach na dwóch nogach, zmienia się dużo, dużo więcej...

WIDZISZ BRZUCH I...

Duży lub mały, ale już widoczny. Nie można go wciągnąć, ani wcisnąć pod spodnie. Więc jest. Wystaje oznajmiając wszystkim, że oto idziesz, kobieta błogosławiona, żyjąca przy nadziei. 
Wiele osób się roztkliwia, chce głaskać (bo to podobno przynosi szczęście)*, miziać, inni sobie żartują. Dwa fronty: albo niezwiązane ręce, albo żarciki.

I uwaga, co właściwie wolno?
Nie wszystkie kobiety chcą być głaskane po brzuchu. Nie można zapominać, że to nadal jest ich strefa prywatna, a nawet intymna. Oprócz tego, że jest w tym brzuszku dziecko, nie zmienia się nic. Jeśli ktoś wolał mieć dla siebie ten metr dystansu i nie lubił dotykania przez obce osoby (czy nawet nieobce), ciąża tego nie zmieni. Więcej, może się takie uczucie pojawić. Kobieta staje się niedotykalskim jajem i słuchajcie! Ma do tego prawo!
Osobiście nie mam nic przeciwko, jeśli brzuch miźnie moja siostra (swoją drogą sfiksowana na tym punkcie), Mąż, czy ktoś z rodziny, jednak inne ręce trochę podnoszą mi ciśnienie. Tak już mi się zrobiło, to w końcu nadal moje ciało. Moja strefa komfortu.
Dodam jeszcze, że nie każdy brzuch dotykać można. 

Są ku temu przeciwwskazania, takie jak ryzyko szybszego porodu i "stawiający się" brzuch. 
Taki brzuch, który nie współpracuje, jest twardy i może wypluć nam potomka wcześniej, niż tego oczekujemy, jest brzuchem przewrażliwionym, którego dotykać, miziać i drażnić absolutnie nie wolno! Dlatego też, zanim zacznie Cię korcić, by dotknąć tą śliczną piłeczkę, spytaj, czy możesz. Nie wiesz w końcu, czy wszystko jest z nim w porządku. Pytanie nic nie kosztuje.

Co do komentarzy i żarcików typu "ale się objadałaś haha!", czy "ale ci się przytyło hehe", także byłabym ostrożna. Dziewczyny w ciąży tyją szybciej, niż pewnie kiedykolwiek w życiu. W ciągu kilku miesięcy zmienia się waga, rozmiar, szafa drwi sobie z nas i kurczy ubrania. 
Dla niektórych dziewczyn akceptacja swojego nowego ciała przychodzi łatwo, w końcu to cudowny czas i tak po prostu musi być. Kobieta poświęca swoje ciało dla tego malucha, którego oczekuje, jest to dla nich normalną kolejnością rzeczy. Wiadomo, są diety, świetne ćwiczenia, szybko wróci się do formy sprzed, nie ma co panikować.
Jednak nie wszystkim wystarcza takie pocieszenie. Rozumiem dziewczyny, które nie mogą na siebie patrzeć w lustrze, i choć ja mogę, niełatwo pogodzić się z kolejnymi kilogramami tak od razu. Gdy całe życie było się szczupłą osobą z niedowagą, ciąża to zupełnie nowa sytuacja, w której trzeba się odnaleźć. Czasami potrzeba na to więcej czasu, czasami mniej. Bywa, że czas akceptacji nie przychodzi...
Ostrożnie więc z głupimi żarcikami. Ciężarna nie tyje z obżarstwa i na pewno nie chce wyglądać jak słoń. Nie wiadomo, czy głupi tekst nie zaboli. Podsumowując: jeśli dziewczyna z siebie nie żartuje, Ty też nie zaczynaj!

ZAUWAŻASZ BIUST

Robi się większy, robi się rowek, hura, można założyć głębszy dekolt! Tutaj znów mogą pojawiać się ryzykowne komentarze ("ale masz cycuszki!"). I choć większość dziewczyn cieszy większa, nowa miseczka, pod nią czasami kryje się mały smuteczek. Rozszerzająca się skóra daje o sobie znać, pojawiają się kreski trochę szpecące całokształt. Mówię o rozstępach.

U niektórych dziewczyn rozstępy pojawiają się na brzuchu, udach, pupie, u niektórych na piersiach. Reguły nie ma. Nawet pomimo smarowania cudownymi specyfikami, one wyłażą.
Już cycuszki nie są tak zadowalające, już takiej radochy nie sprawiają przy oglądaniu.
Rada dla przyszłych Tatusiów: nie zwracajcie na to uwagi. Kochacie cycuszki, to pokochajcie rozstępy. Dziewczyna na pewno je widzi, nie musisz jej ich pokazywać i komentować. 

NA RESZTĘ NIE ZWRACASZ UWAGI

Ok, czasami jeszcze komentarzom otoczenia nie uniknie cera i całokształt wyglądu przyszłej mamy. 
Warto jednak zauważyć, że jeśli dziewczyna wygląda ładnie, to widocznie się postarała. Zakryła cienie pod oczami korektorem, podmalowała rzęsy czy zaklepała pryszcze pudrem. Cellulit zakryła luźną sukienką, żylaki i rozstępy także.

Na szkole rodzenia widzę wiele mam, i ciężko mi stwierdzić, która z nich jest naturalnie ładna. Trudno też wybrać taką, która olśniewa ciążowym blaskiem tak, jak tego niektórzy oczekują. 

Widzę za to dodatkowe kilogramy, połamane końcówki włosów, sińce pod oczami od biegania do łazienki sześć razy w trakcie nocy... O tym, jak można podsumować stylówkę przyszłych mam pisałam już TUTAJ KLIK!.

To nie jest tak, że siedzimy z tymi brzuszkami w domach całe dnie i właściwie to niby czym miałybyśmy być zmęczone? Poza tym, "hej hej! Jesteś w miodowym miesiącu, energia powinna cię rozpierać!". Bo tak piszą Internety, a skoro tak piszą...

Myślcie co chcecie. Pomyślcie tylko, czy naprawdę wszystkie kobiety są takie same? Czy cieszą jest te wszystkie zmiany? A może się nie akceptują? Może już im zaczyna być ciężko, bo nie są takie, jakie były jeszcze parę miesięcy temu?

To, czego nie widzimy lub staramy się nie widzieć, to głowa i myśli tych kobiet. Ich buzujące hormony, nadwrażliwe odbieranie świata, lęki przed tym, co będzie dalej... Ale to już temat na osobny post... ;-)

My, ciężarówki na dwóch nogach, jesteśmy nadwrażliwe. Potrzebujemy akceptacji i bycia niedotykalskim jajem. Oddajemy swoje ciała nie wiedząc, czy odzyskamy je z powrotem. Jak myślisz, czy to łatwe?

(Tutaj jest miejsce na Twoją dumkę.)

Empatii i zrozumienia, niczego więcej.
Och, i spokoju! W końcu nam, Dwupakom, nie wolno się denerwować! ;-)




* Blef i mit taki sam, jak ten, iż po kolędzie trzeba usiąść na krzesło, na którym siedział ksiądz. Podobno też gwarantuje szybkie szczęście, o czym nigdy się nie przekonałam będąc naiwnym dzieckiem!

5 komentarzy:

  1. Boże ...ja to pewnie będę tykającą burzą hormonów :D i to dosłownie :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. o ile burza może tykać ;D :D Bombą zegarową też będę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam brzuszki ciążowe ;)
    Przesyłam buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki to musi być piękny stan :D Gratuluję przyszłej mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Post jest napisany w genialny sposób! Czyta się go bardzo przyjemnie. I ja w ciązy jeszcze nie jestem, ale jestem ciekawa jak to będzie wyglądało u mnie :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!