Sprawdź, czy mówię o Tobie?

Nie ukrywam, że ostatnimi czasy tematem, jaki mnie najbardziej pochłania są dzieci i macierzyństwo. W związku z tym notorycznie robię przegląd blogów parentingowych, mniej lub bardziej dobrych i siorbię sobie wiedzę. Jednak to, co ostatnio pojawia się na większości kont internetowych matek, przyprawia mnie o nerwy!


#HASZTAG ZŁA MATKA#

Na Instagramie jest ich mnóstwo. Robią zdjęcia bałaganu w domu, brudnych dzieci, siebie bez makijażu. Lub w drugą stronę: wymalowane, chodzą na siłownię, spotykają się z koleżankami. Starają się podążać za trendami, noszą w chustach, nie przegrzewają, karmią piersią do 3 roku życia itd. Na negatywne komentarze odpowiadają cierpko, nie przepraszają i mówią o sobie, że są Złymi Matkami i im z tym dobrze. 

W blogosferze dzieje się jeszcze lepiej. Odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy matki blogerki prześcigają się w samodzielnym wytykaniu sobie błędów, by zdobyć jak najwięcej punktów w rywalizacji na Najgorszą Matkę Internetu.

Jestem Złą Matką, podaję dziecku słoiczki.
Nie! To ja jestem Złą Matką, bo nie sprzątam w domu i sama wyglądam jak kupa!
Otóż nie, ja jestem Najgorszą Matką, bo nie umiem dobrze wiązać chusty, a i tak noszę w niej dziecko!
Nie, bo ja! Ja, ja!

Do tego dochodzą tytuły wpisów:
Jestem Złą Matką i nic nie obchodzi mnie, co o tym myślisz.
Kiedy się dowiesz jak wychowuję dzieci, stwierdzisz, że trzeba mnie zamknąć!
Nie radzę sobie z macierzyństwem i nie będę się z tym kryć!
Daję dziecku słoiczki i sram na to, co o tym myślisz!
I wiele, wiele innych, a wszystkie bijące w jeden deseń. 
Jestem zła, bo coś tam, ale się nie zmienię i wara Ci od tego!

Świetnie. Tylko czy naprawdę zdajesz sobie sprawę, kim jest PRAWDZIWA Zła Matka i czy nie widzisz, że to na pewno nie jesteś TY??!

TO NORMALNOŚĆ, A NIE CZYSTE ZŁO

Zwróćcie uwagę, że Złych Matek jest coraz więcej. Powiedziałabym nawet, że wychodzą jak grzyby po deszczu. Piszą, czego nie robią, choćby wiedziały, że powinny. Jakby na przekór zaleceniom i krzyczą, że one nie, one nigdy! Szczepią lub nie, nie wprowadzają BLW, pozwalają oglądać telewizję i babrać się w błocie. Latem przegrzewają lub odsłaniają za dużo, całują swoje dzieci w usta i kupują im tablety na święta, by mieć wreszcie spokój. Robią rzeczy, za które są wytykane palcami i z lubością się tym chwalą.

Każdy zna taką mamuśkę i każdy na pewno słyszał od niej zapewnienie, że jest zła, niedobra, fuj fuj.

Tego typu Złe Matki malują się, jeśli mają ochotę, zostawiają dziecko SAME z tatą i wychodzą na kawę z przyjaciółką. Jedzą obiad, nawet jeśli z kołyski dobiega płacz i nie prasują dziecięcych ubranek. Oczywiście o wszystkim mówią na forum, dopisując ale jestem złą matką!

STOP! Powiedzcie mi jedno: Co w tym złego??

Takich kobiet jest mnóstwo i nawet, jeśli jeszcze teraz myślisz, że "no no, ale ty naprawdę jesteś tą złą", to puknij się w czoło, poszperaj trochę i znajdź swojego internetowego klona. Zapewniam, że Ci się to uda przy odrobinie wysiłku. Nie tylko nie gotujesz, nie umiesz wiązać chusty i wyglądasz jak menel. Inne kobiety też tak mają.

Niedługo kończę 38 tydzień. Od wczoraj liczę coraz częstsze skurcze przepowiadające z nadzieją, że może wkrótce Pola wyskoczy na świat, a ja odetchnę. Tak, wiem! Powinna siedzieć we mnie jak najdłużej, a ja "jeszcze będę wspominać, jak było fajnie, gdy mała była w brzuchu"
Tak tak, już się nasłuchałam. Nie zmienia to jednak faktu, że już po prostu mam dość. Dość pełnego pęcherza, notorycznego palenia w żołądku i cholernych bólów pleców i stawów. Nie będę udawać, że czekam z niecierpliwością na dziecko (choć właściwie czekam), bo czekam też na to, by dolegliwości minęły. Przemęczenie wygrywa, a ja nie mam zamiaru się z tym kryć i mówić, jak jest fajnie i cudownie w tej ciąży.
Czy mam nazwać się Złą Matką, bo nie oszukuję siebie i ludzi wokół?

Co w tym złego, że ja narzekam
Co w tym złego, że Ty cały dzień chodzisz w piżamie? Co w tym złego, że ogarniasz tyle, na ile masz siły i chęci? Co w tym złego, droga matko, że czasem pozwolisz sobie na przyjemności, bo inaczej byś zwariowała?


IDEALNA MAMA TO...?

... legenda, której nikt nie widział!

Pokażcie mi taki profil albo taki wpis na blogu, w którym kobieta przyznaje się przed samą sobą, że jest fajną matką. Jest zadowolona z siebie i szczęśliwa, chwali się swoim życiem, bo naprawdę jest z niego zadowolona. Nie szuka mankamentów. Pokażcie mi więcej niż jeden taki wpis, żebym była pewna, że to faktycznie istnieje kobieta czyniąca wszystko tak, jak tego wymagają Internety, poradniki i wszelcy uczeni. Pokażcie mi matkę, która nie popełniła błędów w wychowywaniu swoich dzieci, taką wiecie, świętość nad świętościami. Idealny wzór.

Nie ma?

W związku z tym, dlaczego mówisz o sobie, że to właśnie TY jesteś Złą Matką
Skąd wiesz o tym, skoro wszystkie Matki mają podobne potknięcia? Z kim się porównujesz, skoro ideałów nie ma?

Pomyśl. Czy Twojemu dziecku robi różnicę, że nie masz makijażu i chodzisz w brudnej bluzce? Przeszkadza mu to, że czasem pomalujesz paznokcie? Wie, że tablety i telewizja to czyste szataństwo? Obwinia Cię, że nie podajesz mu miski pełnej zdrowia, bo parówkę szybciej wyciąga się z lodówki?

Kobieto, Twoje dziecko przede wszystkim kocha Cię miłością bezgraniczną. Potrzebuje Twojego zaangażowania, choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Zna świat na tyle, na ile mu pokażesz i to mu odpowiada, bo nie zna innych stylów wychowawczych. Skoro mama daje mu chrupka, to ten chrupek jest dobry.
Dziecko nie ocenia Cię, ani nie wie, że coś robisz źle. Może w przedszkolu i szkole zacznie dostrzegać, że coś robisz nie tak, że w domach innych dzieci jest inaczej. Twoje błędy zobaczy dopiero jako dorosły, ten myślący, interesujący się psychologią i dumający nad tym, czy aby na pewno dzieciństwo nie miało wpływu na jego życie obecne. Wtedy możesz sobie w brodę pluć.

SZYBKI TEST NA ZŁĄ MATKĘ

Jeżeli nadal nie jesteś przekonana i ciągle uważasz, że powinnaś beknąć za bycie matką, wyobraź sobie poniższe sytuacje i ustosunkuj się do nich.

  • W ciąży nie zmieniasz swojego trybu życia. Palisz, pijesz, jesz na co masz ochotę i nie interesuje cię, czy to nie zaszkodzi dziecku. Do tego czasami bijesz się po brzuchu, który ci ciąży, bo może jednak poronisz i problem będziesz miała z głowy. TAK czy NIE?
  • Imprezujesz na całego, z brzuchem czy bez brzucha. Jesteś jeszcze młoda, chcesz się wyszaleć i tylko to cię interesuje. Żadna zabawa nie może odbyć się bez ciebie, co się dzieje w tym czasie z dziećmi - czasami nie wiesz, ale jak reset to reset! TAK czy NIE?
  • Nie reagujesz na potrzeby dziecka, przebierasz je i karmisz kiedy ci odpowiada, bo nie ono jest najważniejsze. Chore zaprowadzasz do przedszkola, niech się hartuje i w ogóle najlepiej, żeby jak najszybciej samo nauczyło się nad sobą oporządzać. W końcu nie będziesz nad nim latała całe życie. TAK czy NIE?
  • Mówisz dziecku, że jest beznadziejne, zepsuło ci życie, do niczego się nie nadaje i w ogóle lepiej, żeby go nie było. Dajesz mu odczuć, że jest śmieciem, bo wolisz być z nim szczera, a poza tym niech się uczy. W życiu nie będzie miał lepiej. TAK czy NIE?
  • Klaps jest dla ciebie najlepszą metodą wychowawczą. Dziecko traktujesz jak rekwizyt, na którym możesz wyładować własną złość. Jest twoje i możesz z nim robić co chcesz. W końcu poboli i przestanie, a bachor będzie miał nauczkę, a z ciebie zejdą nerwy. TAK czy NIE?

Jeśli widzisz siebie w choć jednej z powyższych sytuacji, poddaję się. Jesteś Złą Matką. Niszczysz swoje dziecko, wyżywasz się na nim, bo czujesz, że ono zabrało ci jakiś element życia, imprezy, facetów itp. Nie interesuje cię jak ono się ma, nie dajesz mu miłości. Tak, to należysz do grona ZŁYCH MATEK.

CZY ROZUMIESZ CO MÓWIĘ?

Odpuść w takim razie samobiczowanie się i pozorowanie na Matkę, która nie robi wszystkiego pod linijkę lub zgodnie z najzdrowszymi trendami i zaleceniami.

Dajesz swojemu dziecku słoiczki i jedziesz już od porodu na mleku modyfikowanym? Ok, to być może nie jest najlepsze posunięcie, ale Twój maluch nie jest głodny. Rozumiem, mogłaś nie móc znieść bólu brodawek przy podawaniu pokarmu, nie mieć sił na gotowanie BLW. To Twój wybór, ale dziecko jest najedzone.

Chodzisz czasami na imprezy, bo potrzebujesz wyjść, zmienić otoczenie? Jednak zostawiasz dziecko pod czyjąś opieką, szykujesz mu pokarm, a drugiego dnia znów bierzesz je na ręce i wracasz do codziennego trybu. Nawet jeśli jesteś na kacu, to i tak przebierasz tą pieluchę lub siedzisz przed tv oglądając setny raz "Krainę Lodu" pilnując, by dzieci nic sobie nie zrobiły.

Szczepisz dziecko, bo uważasz, że jest to dla niego dobre? Gdy jest chore idziesz do lekarza, wiążesz byle jak chustę, nawet jeśli nie zrobisz sobie makijażu. Potem nie sprzątasz, tylko leżysz całymi dniami z maluchem, by czuło Twoją bliskość i było mu trochę lżej. Masz w domu syf, popełniasz błędy, ale chcesz, by dziecko było zdrowe.

Nie znasz najnowszych metod nad wychowaniem dziecka? Ok, ale nie bijesz, nie upokarzasz, nie maltretujesz. Krzyczysz, bo każdemu czasem puszczają nerwy. Dasz klapsa, bo nie zdążysz wyhamować. A później przepraszasz, czujesz wyrzuty sumienia. Tłumaczysz, zabierasz na lody, pokazujesz inne sposoby zachowania. Naprawiasz, minimalizujesz ból i dalej starasz się wychować

Matko.
Zwracam się do Ciebie z prośbą: nie mów o sobie NIGDY WIĘCEJ, że jesteś tą złą, bo popełniasz wychowawcze błędy. Bo czasem Ci się nie chce, bo nie masz siły, bo odpuszczasz. 
Spójrz na swoje dziecko i sprawdź, czy umie się uśmiechać. Czy nie jest zabiedzone. Czy nie zachowuje się jak zastraszona myszka. 

Każdy z nas ma chwile słabości, nie jest perfekcyjny, a ideały nie istnieją. Daj sobie spokój z linczowaniem samej siebie i wmawianiem, że Twoje macierzyństwo jest do dupy, bo robisz coś nie tak, bo ktoś tak powiedział, bo instastory Twojej ulubionej blogerki tak pokazuje. Nie obwiniaj się, że czegoś dziecku nie dajesz. Dajesz mu swoją miłość na tyle, na ile możesz. Twój maluch na pewno nie będzie nieszczęśliwy, gdy Ty będziesz żyła w zgodzie z samą sobą. To nie świadczy o tym, że jesteś zła.

Nie bez powodu mówi się Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko.
Skup się, szukaj szczęścia i błagam, przestań wmawiać sobie głupoty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!