Halo, brzuch! Słyszy mnie ktoś?

Jestem na etapie, w którym gadanie do siebie wcale nie oznacza, że nikt mnie nie słyszy. Właściwie powinnam kontrolować przekleństwa i najlepiej, by z ust płynął lukrowy potok słodkich słów. Bo w brzuchu mam szpiega.

Źródło: pixabay.com

KIEDY SIĘ ZACZYNA?


Pomimo tego, że w codziennym życiu (weekendy są świętami) towarzyszą mi fizycznie kot i pies, moje gadanie nie pozostaje bez echa. Badania mówią, że Człowieczek rozwijający się w moim łonie już od 5 miesiąca słyszy szumy wód płodowych, bicie mojego serca i podsłuchuje co też dzieje się na zewnątrz. Miesiąc później wkracza na wyższy poziom i słucha tego co i jak mówię. Jest na tyle bystry, że zaczyna rozpoznawać mój głos.

Właśnie w tym okresie ciąży zaleca się, by zwracać się do potomka, aby później ułatwić mu orientację w terenie. Noworodek po przyjściu na świat nie widzi w pełnej ostrości, a kolory są dla niego jedynie czarno-białe (ciotki, nie potrzeba na początek kolorowych zabaweczek, bo Pola i tak nie dostrzeże, jakie one śliczne, tęczowe 😉 ). Najważniejszą zabawką w tym okresie jest dla niego twarz matki, którą zaczyna widzieć wyraźnie dopiero w bliskiej odległości, ok. 20-30cm od twarzy. Wzrok dzidziusia nabiera ostrości dopiero 2-3 miesiące po urodzeniu, a paleta kolorów pojawia się w jego życiu mniej więcej kolejne 3 miesiące później.

Na nic więc zdadzą się cudne, kolorowe zabaweczki, migające światełka i inne szmery bajery. Dziecku będzie zależało na poznaniu Twojej twarzy, a dopiero później skupi się na innych zarysach, kształtach.
Nie ma więc co szaleć w sklepach, wybierać karuzeli (swoją drogą można samemu zrobić świetną kontrastową, biało-czarną z kawałków filcu lub innego materiału i żyłek), bo dzidziuś nie zwróci uwagi, a w najgorszym przypadku, zwróci i zacznie się ich bać. Bo nowe, bo nieznane, bo za dużo.

Książeczka kontrastowa - must have rzeczy po kupienia dla malucha!
Polecam Serię Dobra Książeczka, gdzie znajdziecie książeczki odpowiednie dla każdego wieku.
Źródło: google.pl


Tu do akcji wkracza głos! Dziecko przyzwyczajone do słuchania naszej gadaniny potrafi ją rozpoznać. Wie, że jest przy kimś bliskim (mamie, bądź tacie) właśnie dzięki słuchowym wspomnieniom z macicy
*Tutaj kwestia głosu taty - zaleca się, by przyszli ojcowie nawet rozmawiając z partnerkami o drobnostkach, mówili np. leżąc blisko brzucha. Ułatwią sobie tym samym późniejsze nawiązywanie więzi z maluchem.


Wracając do bodźców odbieranych przez noworodka - im mniej, tym lepiej. Tyczy się to kolorowych, świecących zabawek, a także tych grających. Zwróćcie uwagę, że jeśli dziecko widzi tak niewiele i odbiera świat przede wszystkim dzięki zmysłowi słuchu, nie można narzucić mu zbyt wielu bodźców na raz, bo po prostu się wystraszy. Tajemnica życia, dlaczego maluszek zaczyna płakać, gdy zbiegną się wszystkie ciocie klocie i zaczynają świergotać nad bejbisiem jedna przez drugą jest w tym momencie rozwiązana! Najzwyczajniej w świecie dezorientują takiego brzdąca i sprawiają, że boi się ilości różnych, nieznajomych mu przecież głosów. Nie zasypuj więc dziecka pięcioma grającymi zabawkami, siedząc z nim przy włączonym tv. Posłuż się przede wszystkim głosem i spraw, by czuł się bezpieczny. 

DŹWIĘKI I ZABAWKI NA POCZĄTEK

Co w takim razie wybierać na pierwsze prezenty i pierwsze zabawki dla naszej Kruszyny? I jak robić to z głową, by nie zaszkodzić, a raczej pomóc w jej dalszym rozwoju? 

Jedną z moich must haveksiążeczki kontrastowe, które udostępniłam powyżej.
Natomiast jeśli chodzi o dbanie o uszy dzieciolka, najfajniejsze okazują się rzeczy, które już dawno mają miejsce w szafach naszego domu.

Dziecko przez kilka miesięcy siedzi w najbezpieczniejszym zakamarku kuli ziemskiej, czyli w brzuchu. Wiemy już, że odbiera szumy, rytmiczne bicie serca. By trochę mu ulżyć w nabodźcowanym świecie zewnętrznym, można spróbować stworzyć mu podobne warunki do tych macicowych
Odgłosy suszarki do włosów, odkurzacza, miksera mogą pomóc w uspokojeniu krzyczącego i znerwicowanego malucha, bo będą brzmieć trochę jak te dźwięki, które odbierał w łonie mamy. W otchłaniach Internetów można znaleźć także filmiki, na których rodzic drze kartkę papieru, a maluch jest tym oczarowany. Zwykła kartka, zwykłe darcie, a dziecko zafascynowane.

Świetnym wyjściem jest pobranie aplikacji na telefon lub tablet, nadającej szumy. Można wybierać rodzaje szumów, a także próbować innych odgłosów, np. szumu morza, palącego się kominka. Klikasz, sprawdzasz jak reaguje maluch i sama się relaksujesz. 
Bo widzisz, gdzieś podświadomie też je odbieramy i wracamy do beztroskich brzuchowych czasów, kiedy było nam tak dobrze. Weź pod uwagę jak wyciszające jest siedzenie nad morzem, nawet godzinami. Nie bez powodu ludzie prowadzący relaksacje na zajęciach (terapeuci, nauczyciele) wykorzystują dźwięk morza do wyciszenia swoich podopiecznych. To na nas działa, od zawsze i na zawsze.

Aplikacja aplikacją, a jeśli się uprzemy, by to jednak była zabawka, poznajcie SZUMISIE klik!.
Są to grające maskotki, które nie nawijają kołysanki Brahmsa, tylko właśnie miło szumią uspokajając dziecko. Forma maskotki załatwia kwestię pierwszej utulanki w życiu, która czeka w łóżeczku na swojego przyszłego właściciela. Mamy więc dwa w jednym. 
Te Szumisie szumią sobie 60 minut wyciszając się same po upływie czasu. Co fajne, maskotki posiadają czujniki snu, co oznacza, że jeśli maluch zacznie się wiercić i przebudzać, szum włączy się ponownie. Przy okazji to polska firma, warto wesprzeć i docenić. 

Źródło: http://szumisiesklep.pl/kategoria/kup-szumisia
ŚPIEWAJ MATKO, ŚPIEWAJ OJCZE

Ostatnie i pewnie najważniejsze.

Zalecenie proste: skoro dziecko słyszy w brzuchu Twój głos i potrafi go rozpoznać po wyjściu z brzucha, nie uważajmy go za małego głupolka. Przygotujmy mu niespodziankę: śpiewajmy kołysankę, nauczmy ją jej brzmienia, a później, w obcym świecie powtarzając ją każdego wieczora dajmy znać, że dziecko wciąż jest blisko nas. Pokażmy mu, że choć wiele się zmieniło, to są elementy, które już dobrze zna. Elementy, które sprawią, że poczują się bezpieczne. 

Śpiewanie kołysanek jest łatwe. Uczysz się słów, melodii, wyciszasz głos i śpiewasz sobie pod nosem. Ot, cała filozofia. A później robisz to samo, tylko czujesz się mniej głupio, bo śpiewasz dziecku, a nie gdzieś w przestrzeń. I pamiętaj - nieważne czy fałszujesz. Pogłębiasz więź z własnym dzieckiem, czy to nie jest ważniejsze?

Oczywiście! Dla leniwych jest mnóstwo kołysanek na youtube, płyt do kupienia także sporo. Jednak przesłuchując je ostatnio po to, by wybrać kołysankę dla mojej Poli, stwierdziłam, że nagrania są w większości beznadziejne. Cóż z tego, skoro wokalista ma ciepły głos, kiedy muzyka w tle nastraja raczej na obudzenie się, niż zaśnięcie? Wiele utworów drażni, a nie uspokaja. Jeśli jednak wybierzecie tą drogę i postanowicie każdego dnia słuchać gotowych kołysanek nie poświęcając swoich strun głosowych, to koniecznie przesłuchajcie je wcześniej. Jeżeli na Was to nie podziała i nie zaśniecie w skarpetkach- nie wymagajcie od dziecka, by zasypiało przy ostrych dźwiękach lub popisach anonimowej śpiewaczki operowej.

Przy okazji mała uwaga: dzieci wolą tony niższe niż wyższe i zdarza się, że lepiej reagują na głos taty. Tak więc tatuśki, do dzieła! 

GADAĆ, ŚPIEWAĆ, PRZERWAĆ CISZĘ!

Choć niektórym może się to wydać błahe, trudne i nienormalne, zachęcam do nawiązywania kontaktu z maluchem pływającym w brzuchu. To nasze pierwsze wyciągnięcie ręki w jego stronę. Tworzenie więzi i relacji jest przecież ważne, chcielibyśmy chyba, by dziecko wolało nas, niż swoją babcię? 

O! Przypomniało mi się, jak moja babcia swego czasu mówiła modlitwy pod nosem. Przechodziła obok Ciebie lub zmywała naczynia, a po cichu szeptała "Zdrowaśki". Nie zauważyłam, by było jej przy tym dziwnie i krępująco. 

Chciałabym mojemu dziecku ułatwić odnalezienie się w tym świecie, gdzie wszystkiego pełno. A skoro mogę mieć na to wpływ już teraz, kiedy je czuję, choć nie widzę, to dlaczego nie? 

Przy okazji: może macie jakieś kołysanki, które trącą ładnym słowem i brzmieniem?
Takie chwytające lub pamiętacie je z dzieciństwa?
Chętnie się zainspiruję i ponucę pod prysznicem :-)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!