Majówka.

Chcę lato. Albo nie. Nie chcę lata, chcę ciepło jak teraz, słońce, które grzeje, a nie spala. I coś jeszcze: uciec gdzieś na koniec świata. Chociaż na weekend.
Koniecznie.

AWARIA, CZYLI BRAK MOCY!
Baterie mrugają, potrzebna mi ładowarka w postaci zmiany klimatu. Od dziecka mieszkam na nizinach. Wielkopolska jest piękna, mamy tu lasy, jeziora mniejsze lub większe, pola... Dla mnie jest piękna, jak cała Polska. Jednak to góry przede wszystkim dają mi wytchnienie, na duszy jakoś lżej od samego ich widoku... Jednak blisko nie mam, w samochód wsiąść = ładnych parę godzin podróży, z noclegiem koniecznie.
Góry, morze, jechać, byle daleko stąd! Jednak nie wolno mi wszystkiego rzucić, trzeba sobie poradzić jak duża dziewczynka. Wygenerować czas na wszystko. Bo wszystko ma swoje miejsce.
Przesadziłam z pracą. Najpierw dodatkową opieką nad dziećmi, zasuwałam jak robocik, aż pewnego dnia poczułam, że nie daję radę. Coś ucieka mi między palcami, życie mknie, a ja całymi dniami gdzieś na zarobku. Gdybym jeszcze odłożyła adekwatną sumę i mogła sobie teraz wynagrodzić te dni, ale gdzieżby znowu! Pieniądze uciekły, nawet nie wiem, kiedy.
Zrezygnowałam na rzecz odpoczynku w domu, jednak dziwnym trafem okazało się, że w internetach milion inspiracji do pracy w szkole. Zmieniłam opiekę na ślęczenie i szukanie coraz to nowych ćwiczeń, gier...
Czas na szukanie, kopiowanie, poza tym sprzątanie, gotowanie, robienie co się powinno robić...

Przeczytaliście te wypociny? Te żale srogie?
Jeśli tak, to dobrze, jeśli nie, wróćcie do początku.
Oto właśnie przed Wami krótki poradnik, jak sprawić, by pół roku życia mignęło jak z bicza strzelił, w zamian nie zostawiając nic.
Jest to też świetny przepis na to, jak w pewnym okresie czasu wykończyć się i wypalić, żeby potem pluć sobie w brodę. I zapomnieć, kim się jest. Skoro wiecie już, jak się zarobić po pachy...

CO TRZEBA ZROBIĆ?

Książka, spacer, kawa bądź herbatka, zieleń drzew i spokój. Tylko tyle i aż tyle. Domyślam się, że nie jestem jedyną Polką, która w tym momencie tak narzeka. Nie może być inaczej - pięknie na świecie, kwiaty kwitną, ptaki śpiewają, słońce świeci, czego więcej chcieć. Tak się widzę w głowie, w realnym świecie widzę kompletne przeciwieństwo. Na szczęście pozostało mi jeszcze tyle oleju w głowie, że udało mi się zakasać rękawy do pierwszych dobrych poczynań!

Zostawiłam wszystkie papiery w szkole, materiały dla dzieci mam naszykowane na cały tydzień, lekcje opracowane do końca roku... Proszę! Można? Można!
Biorę książkę w rękę, wyłączam Fb i Insta, wstawiam wodę na herbatę...
Za oknem symfonia ptaków, choć nie mieszkam na wsi, słucham rano. Więcej patrzę na niebo, gdy jest niebieskie, niebiańskie.
Trochę mi tęskno za wycieczkami, ale wiem, że na razie nie. Na razie obowiązki, rozliczenie się z obietnic. A potem niech się wali, niech gadają!
Regeneracja nie jest łatwa, nie jest szybka. Trochę potrwa, ale pierwsze kroki już podjęte.

Wiosną wszystko ożywa, kwitnie bez... Smutno byłoby tak zapaść się w sobie i siedzieć w jakimś niewolniczym kokonie. Jest taki projekt arteterapeutyczny, który teraz mi się przypomniał.
Na świadomość własnego ciała, warsztat teatroterapeutyczny.
Grasz i odkrywasz siebie. Poruszasz struny i dostrzegasz to, co skryte lub zakurzone.

Odkryjmy się na nowo na wiosnę. Po to chociażby, by latem w końcu żyć i mieć co zapamiętać.

"słucham słowa, 
słucham i powtarzam słowa,
nie szukam odpowiedzi,
chcę być tą, którą nigdy nie byłam,
chcę być wypełnioną własnymi punktami widzenia"

-A. Stefańska, S. Majcher
"Kobiety idące do studni"

Dajmy z siebie wszystko. Jesteś tego warta.;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!