Galeria Bezdomna w Kaliszu.

Ruszyła wczoraj, dzisiaj trwała. Galeria Bezdomna, jaka odbywa się co roku w Kaliszu, tym razem przyciągnęła do siebie (podobno) tysiące osób. Ilu z nich chciało nacieszyć oko i liznąć sztuki, a ilu przyszło z ciekawości i chęci zobaczenia starego więzienia? Ciężko stwierdzić, nie zmienia to jednak faktu, że w tym roku Bezdomna odniosła sukces.

Galeria Bezdomna w Kaliszu odbyła się po raz siódmy. Celem jej organizatorów jest zaprezentować fotografie, rysunki, obrazy szerszej gronie publiczności w ciekawych miejscach, do których zazwyczaj nikt od niechcenia nie trafia. Jedną z poprzednich lokalizacji była np. opuszczona Fabryka Fortepianów i Pianin "Calisia". Jest to niezła gratka dla osób interesujących się tym, co stare, opuszczone i zapomniane w jakiś sposób przez inwestorów. Dzięki Bezdomnej można nie tylko zobaczyć sztukę, ale i zwiedzić miejsca, do których samemu się nie dotrze.
Tegoroczna edycja odbyła się w byłym kaliskim więzieniu przy ul. Łódzkiej, nazywanym "Zamkiem" przez nawiązanie architektury. Wieże kontrolne i mury przypominające zamek od lat stanowiły lokalizację dla różnego pokroju więźniów. Jego stan był jednak na tyle opłakany, że należało zrobić generalny remont. Po przeliczeniu jednak stwierdzono, że nie opłaca się odnawiać cel, które za chwilę nie będą spełniały wymagań (miejsce na łóżko i sedes okazuje się zbyt małe dla więźnia, trzeba dać mu więcej przestrzeni) i ostatecznie zamkowe więzienie zlikwidowano.
Fakt, odrapane mury, zardzewiałe metalowe drzwi i kraty w oknach przypominały raczej średniowieczne twierdze, niż współczesne więzienie. Przy zwiedzaniu i wyobrażaniu sobie, jak mogło wyglądać życie w celi, nie było do śmiechu. Po dłuższym przebywaniu niejeden pewnie pomyślał, że można by tu nakręcić niejeden dobry horror.

Co do wystawy odniosłam wrażenie, że prace powtarzają się z tym, co było dawniej. Znalazłam jednak perełki, które wbiły mi się w pamięć, zdjęcia zobaczycie poniżej.

Wrażenia niesamowite, życzę sobie więcej takich przeżyć. Zachęcam Was do korzystania z tego typu "rozrywek". Niedługo coraz więcej miejsc popadnie w zapomnienie, coraz więcej miejsc przestanie istnieć. Dobrze, że są ludzie, którzy choć na chwilę je ożywiają.

Udanej niedzieli.

Żaneta







Jedynym światłem to promienie słoneczne dobiegające z okien. Ciarki przechodziły same.

Trochę koloru...




2 komentarze:

  1. oj, urocze miejsce! kocham takie stare opuszczone fabryki, na widok których serce się kraje... to miejsce byłoby mi szczególnie bliskie z uwagi na muzykę. mam pianino marki Calisia, grałam na nim wiele lat...
    czy co roku jest tam tego typu wydarzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce niesamowite, ciągle panuje tam dziwna energia, aż człowiek nieswojo się czuje.. Też lubię takie miejsca :-)
      Bezdomna jest co roku w innym miejscu i wyobraź sobie... Dwa lata temu była właśnie w opuszczonej Fabryce Fortepianów i Pianin "Calisia".. :-) Teraz ma tam powstać podobno hotel... Zobaczymy, co wymyślą za rok :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!