Przedbiegi.

Idealnego czasu na dziecko nie ma. W każdym razie nie w moich kręgach. Mało która znajoma mówi sobie: "O! Teraz jest właśnie ten moment, kiedy mogę mieć dziecko!". Bez wątpliwości o pracę, sytuację materialną, partner i inne aspekty życiowe. Ja od soboty mam idealny czas na psa. Dziecko to będzie pikuś.

Najlepszy prezent urodzinowy ever. Wiedziałam, że Artur przygotowuje dla mnie niespodziankę, bo nie omieszkał się tym pochwalił. Tym razem jednak nieźle trzymał język za zębami. Myślałam, że może książka, którą mnie zaskoczy, lub może... Nie. Nie wiedziałam, co to może być.

Zorientowałam się dopiero u mojej Babci, u której gościliśmy na imieninach. Babcinka mieszka sobie na wsi, w gospodarstwie z prosiakami, królikami i rodziną mojego wujka. O tym, że chcielibyśmy takiego psa, jaki pilnuje u nich domostwa, była mowa rok temu. Mała krowa, wyglądająca jak owczarek niemiecki, z dużymi łapami i potężnym szczekiem, spodobała nam się od razu. Od tego roku takie bydlę będzie spało koło mojego łóżka i wcinało z nami obiady (koniec ze zmarnowanymi resztkami!).

Piszczałam jak dziecko widząc tego małego gapcia, który chodząc uderza o ściany źle wyznaczając sobie drogę. Jest cudowny! Ma dopiero miesiąc, a już widać potężne łapy, które wchodzą mu między nogi. Od zawsze chciałam kota, ale w życiu nie myślałam, że zakocham się w psie. Zachwytów nie ma końca, w końcu to jeszcze słodziutki szczeniak.

Pierwsza noc minęła całkiem sprawnie, bez pisków i szczekania. Rano skończyło się dobre, pobudka o 7.30 okazała się porą wstawania, by chwilę później stanąć przed supermarketem. Kasy dopiero się otwierały, a my już biegaliśmy pomiędzy półkami w poszukiwaniu karmy, misek i zabawek. Wybór żarcia okazuje się wcale nie taki łatwy - wszystko niby takie samo, a jednak różne, i czym tu się w wyborze kierować? Aż strach pomyśleć, jaki będę miała dylemat przy maleńkim dziecku! Bo przecież chcę tego, co najlepsze dla tego małego srajdka.

Wybór imienia - totalny chaos. Na początku przeglądałam strony pod hasłem "oryginalne imię dla psa". Później tłumaczyłam sobie w "google tanslate" poszczególne słowa o jakimś zabarwieniu znaczeniowym w językach: angielskim, francuskim, włoskim, suahili itp. Następnie sięgnęłam po słownik języka francuskiego, bo na chybił trafił znaleźć jakąś inspirację. Po przekazaniu propozycji imienia Arturowi i kompletnym ich odrzuceniu, robiłam sobie pranie mózgu wyszukując w pamięci osoby, które mogłyby nadać jakiś sens. Pablo (Picasso), Dante, Rafael, Vinci, Clinton, Newton... Wytworzyła się burza mózgów, ale kiedy doszło do Putina, Osamy i Fidela, stwierdziliśmy, że nie tędy droga. Olśnienie przyszło kolejnego dnia, kiedy to w mojej główce zaroił się Garczyn (od nazwiska) i przekształcił w poczciwego Gary'ego. Uff, z głowy. I znów zaduma - co to będzie w wyborze imienia dla dziecka? Na szczęście będę miała ok. 9 miesięcy na osiągnięcie konsensusu.

Do tego wszystkiego wymyśliliśmy sobie, że nasz piesunio będzie iście geniuszem. Pozna większość komend (oczywiście wszystkie będzie z radością wykonywał), a duży ogród zyska stróża i chodzący domofon. Bezpieczeństwo i szczęście zapanują, a my z nogą na nodze, w pełni usatysfakcjonowani efektami pracy będziemy wznosić toasty za nasz sukces. Obrazek piękny, choć współpraca z piesiuniem zapowiada się w kolorach istnej orki na ugorze! Gary obraża się na smycz, ostentacyjnie siada i się nie rusza, gdy ją czuje. Foch focha goni. Reaguje na słowo chodź, choć i to czasem oznacza dla niego jedynie zaproszenie do gryzienia moich stóp. Gryzie co popadnie, nie wspomnę o posikanej wszędzie podłodze w sypialni. Maluch nie ogarnia zbyt wiele, bystrością nie grzeszy, a wyraz jego oczu świadczy o tym, że w sumie to ma to gdzieś.

Bynajmniej! Jest cudowny, uwielbiam go za samą obecność. Uczy Artura cierpliwości, jak chyba jeszcze nic innego. Mam z kim pogadać siedząc w pustym mieszkaniu. Moja wiedza o pedagogice za chwilę poszerzy się o metody wychowawcze zwierząt. Same plusy, samiuteńkie!

Zamiast dziecka - na razie pies. Dojrzewam powoli do tej decyzji. Chociaż już zdaję sobie sprawę, że mam faceta, który będzie idealnym ojcem.

Ach, szczęścia co niemiara pod to 25lecie mojego istnienia. :-)

Pozdrawiam

Ż.


9 komentarzy:

  1. Jaki uroczy!! Muszę przyznać, że teraz zrobiła się jakaś moda na zwierzaki zamiast dziecka na początek :D Mój brat z żoną też zdecydowali się najpierw na psa, którym zajmują się zupełnie jak dzieckiem, niezła opcja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy po pierwszym tygodniu, narzeczonemu powoli cierpliwości brak, więc są to jakieś ćwiczenia charakteru ;-) na razie planujemy ślub za rok, co wymaga od nas pracy na cztery ręce, by za coś tą imprezę opłacić. Dziecko nie byłoby teraz ułatwieniem :-/

      Usuń
    2. Totalnie Cię rozumiem ;). A po ślubie bywa problem, kiedy najlepiej zdecydować się na dziecko, by nie stracić pracy, by potem móc do niej wrócić i kto będzie się zajmował dzieckiem :) Bardzo się cieszę, że na razie te problemy mam z głowy :P

      Usuń
  2. Cudowna mała psia kuleczka :D Moja mama ostatnio zaadoptowała też taką malutką psią kuleczkę i wszyscy się zachwycamy, jakie to urocze zwierzę :D Ja też jestem bardziej kociarą niż psiarą, ale kurczę, takim słodziakom się nie odmawia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odmawia, nie nie, nie! Choć ta mała kuleczka jest już tak ciężka że podnieść nie mogę, ale jak się człowiek zżył przez ten miesiąc ;)

      Usuń
  3. o, widzę że jesteśmy rówieśniczkami ;) Piesek to świetny wstęp do założenia rodziny, bo przecież też jest jej członkiem! A na dziecko, to myślę że obie mamy czas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, choć w tym miesiącu nie słyszę niczego jak wiadomości o ciąży koleżanek, właśnie w naszym wieku! :D zaczyna się buum?

      Usuń

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!