Slow life - z czym to się je?

Jesteśmy dziś zagonieni. Fakt. Gonimy za marzeniami, za światem, za informacją... Czasem gonimy za innymi ludźmi i przy okazji gubimy gdzieś siebie. Czas gdzieś ucieka, a nam ciągle mało. Warto?




JEST TAKIE POJĘCIE...

Slow life. Natknęłam się na nie gdzieś przy okazji. Przypadkiem, bo najpierw zaczytywałam się w blogu Katarzyny Kędzierskiej Simplicite.pl. Zafascynowała mnie swoim projektem Szafa minimalistki. Chodzi w nim o to, by pozbyć się niepotrzebnych ubrań na rzecz uporządkowanej szafy. Takiej szafy, którą się otwiera i bez zadumy wiesz, co założyć; wyobrażacie sobie? 
Dla mnie byłoby to spełnienie marzeń, na razie walczę z chomikarską naturą i "przydasiępóźniej", ale blog odwiedzam. 
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o minimalizmie, slow fashion, odsyłam na Simplicite, a sama wracam do tematu głównego.

Dzięki pani Kasi dowiedziałam się, że proste, nieprzepełnione rzeczami życie jest możliwe. 
Co więcej - daje one radość, bo pozbawia nasze głowy zbędnego balastu posiadania zbyt wielu przedmiotów zaśmiecających nas świat.

Szukałam dalej, aż wpadłam na pojęcie slow life. Jest ono wbrew pozorom dość popularne, istnieje nawet magazyn Slow life. Co więcej, wiele osób żyje w ten sposób zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

ISTOTA SLOW LIFE

Życie tu i teraz. 
Odrzucenie pogoni za niedoścignionym na rzecz celebrowania chwili. 
Skupienie się na "być", a nie "mieć".
Świadomość.
Jakość.

Takie "wolne życie" w moim mniemaniu oznacza podążanie za sobą. Za swoimi wartościami, marzeniami. To także skupienie i dostrzeganie tego, co nam umyka, gdy tylko poddajemy się pędowi współczesnego "ideału" życia. Pogoni za karierą, pieniędzmi, uznaniem... 

Mało kto zastanawia się nad tym, czy pomidory na ogródku babci smakują jak dawniej albo czy istnieje jeszcze ta rzeczka, w którą wpadłaś i prawie się utopiłaś będąc małym szkrabem. 
Zamiast tego wchodzimy do łazienki i nie wiemy, po co przyszliśmy. Jedziemy do sklepu po masło, bierzemy z półek mnóstwo produktów, które "musisz mieć!". I wychodzisz bez masła...
Nie zastanawiamy się nad tym co właściwie się dzieje wokół nas, a czas i dni uciekają. Nasze głowy ciągle są wypełnione informacjami, obowiązkami, planowaniem przyszłości. Nie skupiamy się nad tym, czy smakuje nam chleb sprzed trzech dni, bo nie chce nam się wychodzić do sklepu po świeży. Zakładamy na siebie byle co, a później czujemy się w towarzystwie jak niechluje.

Wyobraźcie sobie taki obrazek: wieś, lato, zachodzące słońce. Słychać świerszcze, pachnie maciejka, ludzie siedzą na tarasie i piją herbatę. Nic nie robią, kontemplują tę chwilę.

Fajnie, co? 
Domyślam się, że niejeden tak by chciał. Tym bardziej, że na zewnątrz coraz chłodniej...

Drugi obrazek: oglądasz Instagram kobiety, która cały czas wrzuca zdjęcia lasu, drewnianej chatki, spokoju i marzysz, by pobyć z nią w tamtych miejscach choć jeden weekend. 
Czy wiele trzeba, by wybrać się do lasu? Nie, wsiadasz w auto i jedziesz. I jesteś.

Problem pomiędzy naszym życiem, a życiem ludzi z tych dwóch obrazków polega na tym, że w naszą głowę wciąż wwiercają się "szybkie" myśli.

Owszem, posiedziałabyś na werandzie w ciepły, letni wieczór, ale to jakoś tak głupio i nienaturalnie "marnować czas" na siedzenie i picie herbaty. Masz przecież tyle do zrobienia, że nie wiesz, w co ręce włożyć!

Oczywiście, mogłabyś pojechać do lasu, ale najpierw musisz przejrzeć wszystkie posty zamieszczone przez znajomych na Facebooku, później jak zwykle posprzątać dom, bo masz tyle rzeczy, że bałagan jest na porządku dziennym, a tu jeszcze czekają zdjęcia na Instagramie... W końcu nie masz czasu.

Czy tak? No nie.

Ponieważ okazuje się, że gdybyś tylko zechciała zwrócić się w tę "słoneczną stronę życia", to mogłabyś ten czas znaleźć. Slow life pozwala Ci na bycie, istnienie w danej chwili. Co więcej: zmusza nas do szukania jakości życia. Do szukania radości w spędzaniu czasu z dziećmi, patrzeniu na góry, pieczeniu chleba. Co kto lubi. Slow life nie pozwala Ci się spieszyć, bo właściwie po co? Czy naprawdę potrzebujemy tyle rzeczy materialnych, o ilu mówią nam media?

CZEGO WŁAŚCIWIE POTRZEBUJESZ?

Jakość. Potrzebujesz jakości życia.
Joanna Glogaza, autorka bloga The Style digger zajmująca się pojęciem "slow" w wielu kwestiach swojego życia pisze o slow life tak:

"(...) Zakłada, że prowadzenie harmonijnego, szczęśliwego życia w zgodzie ze sobą ma zbawienny wpływ nie tylko na nas, ale i na nasze otoczenie. To styl życia, w którym stawiamy na jakość, nie ilość."*

To życie pełnią życia, według własnych pragnień, wartości. Skupienie się na sobie, na ludziach obok nas. Bo to my i oni jesteśmy najważniejsi. Nie rzeczy, które się zniszczą, przepadną gdzieś w otchłaniach czasu. Pomyśl, już więcej nie wrócisz do tych chwil i momentów, które są teraz!

Warto dążyć do bycia tu i teraz. Do bycia szczęśliwym, spełnionym.

By zacząć żyć w stylu slow life, trzeba pozwolić sobie na to, co najlepsze. Jakościowo najlepsze.
Nie powinniśmy zadowalać się marnymi półproduktami, jeśli nie spełniają one naszych oczekiwań. Po co kupować tanią bluzkę, która zniszczy się w pierwszym praniu i narazi nas na kolejny wydatek?
Jedząc szybko i zachłannie nie poczujemy wszystkich smaków, a odgrzewana pizza nie smakuje tak samo jak ta zjedzona ze znajomymi przy dobrych rozmowach i śmiechu.

Joanna pisze, że trzeba przede wszystkim:

"Porzucić konwenanse na rzecz własnych rytuałów i tradycji. Zamiast rzeczami, które "powinniśmy" robić, zająć się sprawami, za którymi tęsknimy".*

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, sięgnij po jej książkę "Slow life. Zwolnij i zacznij żyć".


Zagłęb się w to, nie popadnij w paranoje biegu za czymś, czego często nie uda nam się zdobyć. Nie marnuj na to czasu i swoich nerwów. Spróbuj się zorganizować, skupić na sobie i innych. Nie możesz o nich zapomnieć!

Łap chwilę, dogadzaj sobie. 
Będzie lepiej niż kiedykolwiek mogłabyś pomyśleć, że może być!

Dobrych snów, o slow life jeszcze napiszę :-)





*cytaty zaczerpnięte z książki J. Glogazy "Slow life. Zwolnij i zacznij żyć"

4 komentarze:

  1. To takie smutne, że ludzie obecnie nie zastanawiają się nad życiem. Biegną gdzieś w niekończącym się maratonie zawsze "po coś", czego nawet sami nie potrafią sprecyzować.
    Może jestem staroświecka, ale uwielbiam "marnować czas" siedząc na tarasie, popijając spokojnie herbatę i podziwiać ptaki szybujące po niebie ;)
    Ściskam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci jak największej ilości takich chwil! :-)

      Usuń
  2. Pogon za konsumpcjonizmem w dzisiejszych czasach jest straszna, jakis czas temu sama postanowilam zmienic swoje zycie na bardziej slow :) nie doceniamy chwil gdzie mozemy spokojnie pochodzic po lesie i zbierac grzyby, pooddychac swiezym powietrzem i nacieszyc sie spokojem, chyba nawet marze o małym domku gdzies zdala od miejskiego zgielku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to przychodzi z czasem. :-) Będąc dziewczynką marzyłam o życiu w mieście, a teraz tęsknię za cichymi wieczorami na wsi, z której pochodzę. Dobrze, że jest ruch slow, człowiek może się odnaleźć :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!