Wakacje nauczycieli, czyli o tym, jak bardzo się mylicie!

"Nauczyciele mają najlepszą fuchę na świecie - parę godzin pracy, kawka, chwilka pogadania i wakacje co rusz!". Komuś przychodzą na myśl podobne słowa przy temacie wakacji? Wiedziałam!

Umówmy się: nie mam zamiaru nawoływać do zmiany toku myślenia, ani też wyprowadzać Was z błędu. Nauczyciele mają fajną fuchę, mają wakacje, parę godzin pracy, parzą sobie kawkę, herbatkę i wakacjują ile wlezie.

W snach!

JAK WYGLĄDA PRACA NAUCZYCIELA?

Mogłabym teraz opisać Wam, jak wiele energii wkładam w każdy temat, by mówić w sposób zrozumiały dla dzieci. Pokazać Wam zdjęcia pomocy dydaktycznych (plakaty, karty, gry, schematy etc.), które zrobiłam własnoręcznie, bo inaczej pracowałabym "na sucho" (jak nie spróbujesz i nie dotkniesz, to się nie nauczysz). Mogłabym pozrzędzić, że owszem, robię sobie kawę, ale zazwyczaj wypijam ją zimną na koniec dnia lub po prostu wylewam. A siku chodzę tylko wtedy, gdy moją klasę obejmuje inny nauczyciel. Inaczej wstrzymuję. Nie dodam też nic na temat ciągłego gadania: do dzieci, do innych nauczycielek, do rodziców i tego, jak to wpływa na moje struny głosowe. Pominę też fakt, że jeśli już mam wielkie flow (odlot) przy zajęciach artystycznych, to wychodzę z pracy upaprana masą solną, z rozczochranym warkoczem i atramentem pod paznokciami. Mogłabym też dodać, że często siedząc w domu poszukuję nowych bajerów na lekcje, bo są ich miliardy w dobrociach internetowej przestrzeni, co zajmuje mi resztę mojego dnia.
Podaruję sobie jednak dalsze dumania, bo zapewne i tak nie uwierzycie.

Powiem więc krótko: jeśli czujesz się w zawodzie, jesteś w stanie to przetrwać. Nawet może Ci to sprawiać radość. Musisz mieć tylko jedno, konkretne odczucie: musisz to lubić.

JAK WYGLĄDAJĄ WAKACJE NAUCZYCIELA?

Owszem, owszem. Pracując w szkole publicznej mamy ten przywilej dłuższego czasu odpoczynku niż pospolity Kowalski. W oczach większości leżymy wtedy bykiem na kanapie, z nogami wyciągniętymi na podnóżku, popijający kawę i śmiejący się z Was wszystkich, którzy wakacji nie macie! Można odparować: trzeba się było zastanowić nad wyborem studiów, nikt nie zmuszał, żebyś zastał inżynierem, doktorem, grabarzem itp.

Jednak nie.

Powiem Wam, w najczystszym sekrecie, jak wyglądają dni wolne i wakacje nauczyciela...

Po pierwsze: mając nawyk ciągłego chodzenia po klasie i skupiania uwagi na działaniu przez pół dnia, nie jestem w stanie usiedzieć na miejscu. Parzę kawę, otwieram książkę, czytam stronę i... myślę, czego nie zrobiłam, a co mogłabym zrobić.
Sprzątam miejsca, o których istnieniu zapomniałam: wycieram kurze z książek, odkurzam pod szafami, przekładam talerze w szafkach. W końcu od września nie będę miała czasu, sprzątam na zapas! Do tego nie mam dzieci, więc pół biedy, jeśli chodzi o zagospodarowanie czasu!

Druga rzecz: wakacje to wprost idealny czas na odnowienie kontaktów. Przypomina mi się o koleżance z gimnazjum. Babcia siedzi sama w domu, czeka z kawą. Mama myśli, że nadal mam 10 lat i przyjadę do niej na wakacje. A pewnie! Jeśli żyją i mnie pamiętają - to trzeba wykorzystać!

Po trzecie: przygotuję się na kolejny rok! Poszukam nowych metod, świetnych pomysłów, potworzę kolejne pomoce dydaktyczne... FAKT! Tego flow jeszcze nie poczułam, na razie jestem na etapie 1 i 2.

Cztery: nadrobię zaległości w rozwoju siebie. Poczytam papier, blogi, posłucham i będę duchowo zaspokojona po całym szkolnym roku interesowania się dziećmi i edukacją. Błąd. Po takiej przerwie nie pamiętam zbytnio, jak to siedzi się całymi dniami przy książce, słuchając muzyki. Trochę zapomniałam, jak to jest być nudną i beztroską. A chciałabym.

JAKI Z TEGO MORAŁ?

Praca nauczyciela nie jest formą dobrego ustawienia się w społeczeństwie.
Poza stresem, olbrzymią odpowiedzialnością i raczej marną za to kasą, jest to praca, jak żadna inna ingerująca w życie osobiste. Człowiek potrafi być zmęczony tak fizycznie jak i psychicznie.

Zazdrościsz lub chciałabyś być na naszym miejscu?
Zmierz się z tym, a jeśli poczujesz totalny odlot - spróbuj odzwyczaić na czas zasłużonych wakacji.

Dumam teraz i wnioskuję: żeby mieć wakacje, wcale nie trzeba być nauczycielem. Wystarczy wola, by załatwić sobie chwilę dla siebie, na odpoczynek i uciechę z życia. Nudy.

Cel na dziś? Odrzucić etap pierwszy, sprzątanie. Odpisać na zaległe maile. Skończyć czytać książkę. Zjeść ciastko. Wypić jeszcze gorącą kawę.

Życzę Wam mniej wyzwań dzisiejszego dnia. Gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie: zróbcie sobie wakacje.

Powodzenia!

Ż.



2 komentarze:

  1. Nauczyciele maja ciezki kawalek chleba. Ja bym sie nie zamienila :/

    http://www.simplethingsbyjok.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że praca z dziećmi przynosi dużo śmiechu i człowiek czasami może się poczuć jak dziecko, jednak... nie wszystko złoto, co się świeci! :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@zan.garczynska

Uwaga!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Moje dumki są moją własnością, prywatne zdjęcia również. Skontaktuj się ze mną, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy coś skopiować lub podebrać!