Jak można kolorem zepsuć samoocenę dziecka? Schemat płeć = kolor.

By Żaneta Garczyńska - 07:09


Zaczęło się! Słyszymy serduszko Fasolki, a na zdjęciach widać coraz więcej. Nowy Rok obfituje w nowości i zapowiadają się niezłe trzęsienia ziemi!


REMONT

Zaczęliśmy jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Dokładnie na trzy dni przed. Dzielimy duży pokój na mniejszą sypialnię i pokój dla Fasolki. Podczas gdy w większości polskich domów kobiety biegały z miotłami omiatając pajęczyny, a ich córki robiły ostatnie zakupy, ja wdzięcznie przewracałam się z boczku na boczek na salonowej kanapie i przewracałam kolejne kartki książek. Poupychaliśmy już wszelkie graty w jednym pokoju, ubrania walają się wszędzie, a ja myślałam tylko o tym, jak zbijać kolejne bąki w oczekiwaniu na Święta. Moje kulinarne przygody ograniczyły się do zrobienia ciast i sałatek, bo jesteśmy na etapie odwiedzania rodzin w każdą Wigilię.

Remont trwa nadal. Nie jest nam dane skończyć go w tydzień, gdyż Mąż z tatą działają jedynie po przyjściu z pracy. Moim zadaniem jest teraz wybrać odpowiedni kolor farby. I tu zaczęły się schody.

CHŁOPIEC CZY DZIEWCZYNKA? 

Wiadomo- różowy lub niebieski, z czym tu się głowić? O dziwo, jest problem!

Co się stanie, jeśli psikus losu sprawi, że oczekiwany chłopiec po porodzie okaże się dziewczynką? Lub odwrotnie? A tu naszykowane samochodziki, piłeczki, niebieskie zasłony... Ok, akurat zasłon z domu się pozbyliśmy na rzecz rolet, ale powstała rozkmina jest nadal rozkminą! 
Osobiście znam dziewczynkę, która nienawidzi swojego różowego pokoju, a już na pewno nie chciałaby być traktowana jak księżniczka! Znam też historię chłopczyka, którego mama brała w czasie ciąży za dziewczynkę. Przez pierwszy rok życia ubierała go tylko w różowe ubranka, bo innych nie miała. Wspomnę jeszcze o koleżance, która miała być chłopcem tak bardzo, że pomimo braku wiadomej części ciała otrzymała męskie imię, tyle że... z dodatkiem "a" na końcu!

Źródło: Homebook.pl

Wracając do remontu. Z odsieczą przychodzi nam niezastąpiony Wujek Google i jego inspiracje!
Moi Mili, najmodniejszymi kolorami pokoju dziecięcego są: biel, odcienie szarości, beżu i bardzo ewentualnie zieleń. Tadaaaa! 



Mi to pasuje. Maluje się pokój takiego małego delikwenta na jeden z powyższych i uzupełnia dodatkami z odpowiednim kolorze: niebieskim lub różowym. Koniec! Kłopot z głowy, wszyscy zadowoleni. Później czeka się, aż dziecioszek podrośnie i sam wybierze sobie kolor swych marzeń i pragnień. Rewelacja!
Dzięki,  Wujaszku!

Źródło: Homebook.pl

Źródło: MyMami.pl
Źródło: ŁadnyDom.pl

Skoro już rozwiązałam kłopot koloru ścian w pokoju dziecięcym, nie pozostaje mi nic innego jak założyć nogę na nogę i sięgnąć po kolejną książkę (tak tak, nadrabiam zaległości). 

Jednak na sam koniec mała dumka odpowiadająca na pytanie:
KOLORY A PŁEĆ - KARA CZY OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ?

Widziałam kiedyś filmik, który bardzo chciałabym teraz Wam pokazać, ale po prostu nie mogę go nigdzie znaleźć!
Filmik nagrała pewna mama będąca z córką, ok. 11letnią, na zakupach. Dziewczynka dała upust swoim myślom na temat tego, co sądzi o kolorach i napisach na niektórych ubrankach. Zgadzałam się z nią w 100%! 
Mianowicie: bluzeczki dla dziewczynek były różowe lub białe, a napisy na nich brzmiały: "Hello!" i "Jestem słodka!". Mała była oburzona. "Bo co niby ma znaczyć to głupie "Hello!"? Co ma oznaczać?". U chłopców za to były mniej więcej teksty: "Mały podróżnik" czy "Wyjdź poza swoje granice". 
Dziewczynka słusznie zauważyła, że bluzki dla jej rówieśniczek są po prostu głupie, nic sobą nie wnoszą, natomiast te dla chłopców zachęcają do odwagi, poznawania świata, a nawet przedstawiają młodziaków jako panów własnego losu. Podczas gdy dziewczynki są tylko słodkie...

Faktycznie, jest tak, że dziewczynki chciałoby się traktować jak księżniczki, ubierać im falbanki, wczepiać we włosy spineczki... Co do chłopców nie przykuwa się takiej uwagi w ozdoby, bo "przecież i tak się pobrudzą". Czy to fajne?
Gdzieś już od najmłodszych lat wpaja się dziecku, że podczas gdy chłopcy mogą szaleć, zdzierać kolana i niszczyć kolejną parę spodni, dziewczynki powinny po prostu ładnie wyglądać i grzecznie się zachowywać. Zwróćcie uwagę, jak czasem trudno zaakceptować dziewczyny, które w pewnym momencie swojego życia zachowują się jak chcą - nie chcą się czesać, nie przykuwają wagi do wyglądu i najchętniej spędzałyby wolny czas na drzewach. Uważa się je za "chłopczyce", buntowniczki. A może to protest przed ocenianiem z góry?

Nie mam pojęcia, czy nasz Potomek będzie dziewczynką, czy chłopcem. Na wczorajszej wizycie ruszało się tak bardzo, że ledwo udało się nóżki i rączki wypatrzeć. 
Mam jednak nadzieję, że nie oszaleję na punkcie różowych buciczków i fioletowych sukieneczek. Trzymam za siebie kciuki, by pozwalać kiedyś mojemu dziecku chodzić po drzewach, bawić się w błocie i zdzierać skórę przy szaleńczym biegu. 
Bez względu na to, czy będzie to on, czy ona.

A pokoik będzie szaro - biały z kolorowymi dodatkami ;-)

Dumała



EDIT!!!

Dzięki czujności dobrej duszy mam to, o czym mówiłam! Jak się okazuje, przeinaczyłam trochę w moim opisie, ale nie będę prostować. Lepiej zobaczcie sami, co takiego powiedziała "mała", bardzo mądra dziewczynka!

Link do filmiku, o którym Wam wspominałam :-)

  • Share:

Podobne posty

7 komentarze